Myślała, że pisze z córką. Straciła blisko 6 tysięcy złotych
Blisko 6 tysięcy złotych straciła 60-latka, która uwierzyła, że pisze do niej córka. Dowiedziała się, że zepsuł się jej telefon. Dostała wiadomość, że potrzebne są pieniądze na opłatę zaległych faktur. To nie była córka, to był oszust.
Z relacji kobiety, która swoją historię opowiedziała policjantom z białostockiej komendy wynikało, że dzień wcześniej otrzymała wiadomość na komunikatorze z nieznanego numeru. Z treści wiadomości wynikało, że odezwała się do niej córka, ponieważ piszący zwrócił się do kobiety „mamo”. Po tym przekazał informację, że ma popsuty telefon i nie ma dostępu do bankowości elektronicznej. Poprosił kobietę o pilne przelanie pieniędzy na opłacenie dwóch zaległych faktur. 60-latka wierząc, że kontaktuje się z nią córka, dokonała dwóch przelewów na wskazane przez oszusta konto, na blisko 6 tysięcy złotych. Wówczas kontakt się urwał. Dopiero następnego dnia zorientowała się, że padła ofiarą oszusta i powiadomiła policjantów.
Pamiętajmy!
Cyberprzestępcy wysyłają do potencjalnej ofiary wiadomość za pośrednictwem popularnych komunikatorów internetowych, podszywając się przy tym pod córkę lub syna. Następnie prowadzą konwersację i informują, że ich telefon uległ uszkodzeniu, w związku z czym nie mają dostępu do aplikacji służącej do obsługi bankowości elektronicznej. W kolejnym etapie oszust informuje, że musi dokonać zapłaty za zaległy rachunek lub nowy telefon komórkowy. Zapewnia, że całą sumę odda rodzicowi w późniejszym terminie.
Policjanci apelują o ostrożność. Pamiętajmy, zanim komukolwiek przekażemy pieniądze bądź wykonamy przelew, skontaktujmy się telefonicznie z tą osobą, zweryfikujmy tę informację i upewnijmy się, że za prośbą o pomoc finansową nie kryje się próba oszustwa. W takich sytuacjach, nigdy nie działajmy pochopnie, bo możemy stracić nasze oszczędności.
